O autorze
Zakładki:
Ulubione
Tagi
|
środa, 09 maja 2012
Wpis na wesoło :-)))***
Jestem nad wyraz spragniona uczuć!!! Maj w rozkwicie, wszystko drga, hormony szaleją :-) Kumpela mi poradziła, żebym nabyła sobie psa. Uznała, że jak będę go regularnie karmić, to kochać mnie on będzie bezgranicznie. Święta racja, nie ma to, jak Cię psina jęzorem po twarzy wyliże - jak te psiaki to robią, że dla człowieka staje się to wyrazem największej sympatii??? :-) Problem natomiast mam, jak pupila nazwać. Zasłyszałam słowo "Trypel" i tak jakoś wpadło mi w ucho :-) Sprawdzałam w necie, niby to jakaś odmiana diatomitu czy też inna organogeniczna skała osadowa. No ja mam nadzieję, bo nie chciałabym sobie na osiedlu obciachu narobić, że psa odmianą jakiejś zmutowanej grypy przywołuję tudzież medycznym określeniem siennego kataru... :-) Gdyby coś było nie tak, to liczę, że mnie od tego imienia odwiedziecie i jakieś łagodniejsze zaproponujecie :-) No, i już czuję, że samotna nie jestem... :-))))
poniedziałek, 07 maja 2012
Nowa jakość myślenia
Postanowiłam od dzisiaj mniej myśleć, tzn. mniej rozmyślać, nie analizować wszystkiego natrętnie. Padło na dzisiaj, bo jest poniedziałek, a ja zwykle w poniedziałki zaczynam "nowe życie" :-) Zwykle dotyczyło to diet, zdrowego stylu życia, teraz pomyślałam sobie Niech dla odmiany poniedziałek stanie się początkiem nowej jakości mojego myślenia. Myślenie nie tylko zabiera mi sporo czasu, ale również tracę na to zbyt wiele energii, nic konstruktywnego z tego nie wynika, nakręcam się jeszcze bardziej, w konsekwencji czego rozmyślam jeszcze więcej. A wiem, że da się żyć bez rozmyślania. Ostatnio miałam tego nawet namiastkę i dlatego stwierdziłam, czemu by nie spróbować na dłużej. Być może z ludzkim umysłem jest jak z żołądkiem. Im więcej w niego pakujemy, tym bardziej się rozciąga i potrzebuje jeszcze więcej. Przyzwyczaiłam ten mój umysł do takiej funkcji namolnego myślenia i być może gdy stopniowo zacznę dawać mu szlaban na tę czynność, to sam z siebie uspokoi się i wyciszy. Namarzanie, przemyśliwanie i wszelkie inne rozedrganie jest fajne niezwykle, ale do zguby i obłędu również doprowadzić może. A od tego i wszelkiego innego wariactwa uchroń mnie Boże :-)
sobota, 05 maja 2012
piątek, 04 maja 2012
Śpiewamy*
Nie mogłam się powstrzymać :-)
Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone, chwalcie cieniste gaiki, źródła i kręte strumyki.
Kto zna, niech nuci - w końcu maj mamy :-)
wtorek, 01 maja 2012
+ :-)
1 maja 2011. Ostatni miesiąc terapii. Tak było rok temu. Wciąż miewam mieszane uczucia w związku z jej zakończeniem: a to zaskakuje mnie zmiana mnie samej, a to znowu wcale jej nie zauważam, wręcz przeciwnie - dopatruję się regresu. Dzisiaj jest ta chwila na plus. Magda powiedziała mi, że są plusy dodatnie i plusy ujemne. Oznacza to mniej więcej tyle, że wszystkie złe chwile mają w sobie zapowiedź nadchodzących zmian. Dzisiejszy dzień oceniam dużym plusem dodatnim :-)))
czwartek, 26 kwietnia 2012
Blogowe inspiracje c.d.
Dostałam dzisiaj i podaję dalej:
"To że człowiek przeżywa kryzys nie oznacza, że jest słaby, znaczy to, że zbyt długo był silny"
Mostyy, dziękuję :*
wtorek, 24 kwietnia 2012
Blogowe inspiracje
Jeden z komentarzy herbaty_z_imbirem z bloga Mostyy (Mostyy, przygarniam go sobie i żywię nadzieję, że nie masz nic przeciwko - w sumie, nie takimi rzeczami się dzielimy!) :
Znalazłam to dla Ciebie, dla siebie i dla innych Małych Dziewczynek, które czują się zbyt przestraszone, żeby zobaczyć, jak bardzo są w rzeczywistości odważne :* "Mistrz zapytał kogoś, kto przyszedł do niego z prośbą o pomoc: - Czy rzeczywiście pragniesz uzdrowienia? - Gdybym nie pragnął go, to czy zadałbym sobie trud przyjścia do ciebie? - Oczywiście. Większość ludzi tak postępuje. - Dlaczego? - Nie szukają uzdrowienia. To zbyt bolesne. Szukają ulgi. Do swoich uczniów Mistrz powiedział: - Ludzie, którzy pragną uzdrowienia, byleby nie łączyło się ono z wysiłkiem, podobni są do tych, którzy opowiadają się za postępem, pod warunkiem, że nie trzeba będzie dokonać żadnych zmian"
Ode mnie:
Mostyy kiedyś wspomniała, że gdy im większy chaos w głowie, tym lepiej. Może coś w tym jest. Z pustego, to ani Salomon nie naleje. Teraz dodać jeszcze do tego trochę wysiłku i pomyślne efekty gwarantowane. To tak w ramach otuchy dla wszystkich Małych Dziewczynek :*
wtorek, 17 kwietnia 2012
Coś się kończy, coś zaczyna...
Komentarze nowej czytelniczki mojego bloga - Had.al wprowadziły mnie w dość nostalgiczny nastrój. Z jednej strony ujęło mnie ciepłe przyjęcie mojego bloga oraz aż na odległość wyczuwalne porywy jej serca. Z drugiej zaś strony uzmysłowiłam sobie, że kiedyś z podobnym zapałem zasiadałam do pisania tego bloga, którego od jakiegoś czasu kontynuować nie potrafię. Nie twierdzę, że nie mam już do niego serca, ale jakoś tak mi ostatnio z nim nie po drodze. Pozostał sentyment. Dzięki niemu poznałam fantastyczne osoby. Niektóre znam już osobiście, niektóre na pewno będzie mi jeszcze dane poznać. Powracam do licznych komentarzy, które były/są dla mnie potwierdzeniem, że nie jestem sama w swojej wędrówce i że tak jak moją łodzią kołyszą fale, tak te same fale uderzają o łodzie innych piszących tutaj osób. Piękne jest również to, że choć łączą nas tutaj wspólne smutki, to na nich nie kończą się te nasze znajomości. To napawa optymizmem, że oprócz tego, z czym borykamy się na co dzień, jest wokół nas wiele innych fantastycznych tematów do omówienia, co dowodzi temu, że życie ma też swoje liczne odcienie i nie musi być zawsze tylko szaro i smutno. Za to Wam, Dziewczyny, bardzo serdecznie dziękuję :-) Nie chcę się żegnać, bo pewnie będę tu zaglądać, będę pisywać, ale bez wątpienia absencja jest większa niż dotychczas i jakoś tak poczułam potrzebę usprawiedliwienia się - takie zboczenie zawodowe :-) Od jakiegoś czasu, a ostatnio coraz bardziej chodzi mi po głowie pomysł założenia nowego bloga. No i tak trochę stoję w rozkroku, niczym literka A - lewa noga w starym blogu, prawa już w nowym. Chcę tę kwestię sobie jednak dobrze przemyśleć, przede wszystkim cel, tematykę, dostęp. Milczę zatem, bo tu już nie mogę, a tam jeszcze nie potrafię...
"Wszystko przemija z czasem, Kiedyś było wiele radości, Teraz zapytanie - Gdzie się podziały tamte chwile? Lecz słońce dwa razy nie wstanie, Nie ma wciąż nowych szans, Nikomu nie daje się ich nieskończenie wiele... Pewnego dnia pozostaje tylko wycofanie, Smutne, lecz prawdziwe - Ostatnie pożegnanie..."
niedziela, 08 kwietnia 2012
Wesołego Alleluja!!!*
http://www.youtube.com/watch?v=GPHqysEov4s
W cieniu Twoich rąk, ukryj proszę mnie. Gdy boję się, gdy wokół mrok, bądź światłem, bądź nadziei oknem. Wszystko o czym śnię, głosem w sercu mym. Jak ręka, która trzyma mnie, nad brzegiem nocy, brzegiem dni. Bądź jak skrzydła dwa, kiedy braknie sił. Chwyć mnie i nieś, niech niebo bliżej będzie. Tak bardzo chcę w ramionach skryć się twych.
PRAWDZIWIE Radosnych Świąt Wielkiej Nocy!
sobota, 07 kwietnia 2012
Przedświąteczne refleksje*
Był człowiekiem biednym i prostym. Wieczorem po dniu ciężkiej pracy, wracał do domu zmęczony i w złym humorze. Patrzył z zazdrością na ludzi, jadących samochodami i na siedzących przy stolikach w kawiarniach. - Ci to mają dobrze - zrzędził, stojąc w tramwaju w okropnym tłoku. - Nie wiedzą, co to znaczy zamartwiać się... Mają tylko róże i kwiaty. Gdyby musieli nieść mój krzyż! Bóg z wielką cierpliwością wysłuchiwał narzekań mężczyzny. Pewnego dnia czekał na niego u drzwi domu. - Ach to Ty, Boże - powiedział człowiek, gdy Go zobaczył. - Nie staraj się mnie udobruchać. Wiesz dobrze, jak ciężki krzyż złożyłeś na moje ramiona Człowiek był jeszcze bardziej zagniewany niż zazwyczaj. Bóg uśmiechnął się do niego dobrotliwie. - Chodź ze Mną. Umożliwię ci dokonanie innego wyboru - powiedział. Człowiek znalazł się nagle w ogromnej lazurowej grocie. Pełno było w niej krzyży: małych, dużych, wysadzanych drogimi kamieniami, gładkich, pokrzywionych. - To są ludzkie krzyże - powiedział Bóg. - Wybierz sobie jaki chcesz. Człowiek rzucił swój własny krzyż w kąt i zacierając ręce zaczął wybierać. Spróbował wziąć krzyż leciutki, był on jednak długi i niewygodny. Założył sobie na szyję krzyż biskupi, ale był on niewiarygodnie ciężki z powodu odpowiedzialności i poświęcenia. Inny, gładki i pozornie ładny, gdy tylko znalazł się na ramionach mężczyzny, zaczął go kłuć, jakby pełen był gwoździ. Złapał jakiś błyszczący srebrny krzyż, ale poczuł, że ogarnia go straszne osamotnienie i opuszczenie. Odłożył go więc natychmiast. Próbował wiele razy, ale każdy krzyż stwarzał jakąś niedogodność. - Wezmę ten! - zawołał i wyszedł z groty. Bóg spojrzał na niego z czułością. W tym momencie człowiek zdał sobie sprawę, że wziął właśnie swój stary krzyż ten, który wyrzucił, wchodząc do groty. *** Daj mi łaskę, bym mogła zobaczyć mój krzyż. Twoimi oczami... | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||